To było w lutym. Padał gęsty śnieg. Siedzieliśmy z Małgorzatą i Jakubem w pizzerii przy oknie, zastanawiając się czy do rana nie zasypie miasta. Świat wyglądał jak ten z Gwiezdnych Wojen.

Kilka godzin wcześniej napisał do mnie smsa Kuba, mój imiennik:
-Jakub jest sprawa, kiedy znajdziesz czas, żeby się spotkać?
-Ślub bierzesz?
-Tak.
-To nawet dzisiaj

Byłem nieco zaskoczony, z Kubą znam się 20 lat, z Małgorzatą znacznie krócej jednak pytanie, które mi zadali było dość trudne. Szukali fotografa i chcieli, żeby to był ktoś taki jak ja, ale mnie chcieli zaprosić na ślub. Powiedziałem, że przemyślę i odezwę się. Sprawa była dla mnie trudna, ponieważ nie jestem zwolennikiem pracy ze znajomymi. Z drugiej strony jeszcze studiując fotografię, Kuba  wielokrotnie pozował mi do zdjęć zaliczeniowych, więc współpraca powinna być łatwiejsza.

Kilka dni mi to zajęło, ale postanowiłem, że skoro Kuba z Gosia chcą mieć takiego fotografa jak ja, to będą mieli. To była dobra decyzja ;)

 
 

Ślub odbył się w kościele św. Wincentego a’Paulo w Otwocku, a wesele na jednej z moich ulubionych sal weselnych w okolicach Otwocka - w Lipowym Gościńcu, w Otwocku Wielkim.