fotograf warszawa

Nietypowa sesja ślubna w Hali Koszyki

Czy sesja ślubna zawsze musi wyglądać podobnie? Makijaż, fryzjer, suknia ślubna, garnitur, stres. Zdecydowanie nie ;) Z Emilią i Grzegorzem odeszliśmy od typowego schematu  poślubnych plenerów i z inicjatywy młodej pary zrobiliśmy luźną sesję, w której towarzyszył nam ich synek.

Dla odmiany od pleneru narzeczeńskiego na łonie natury, sesję poślubną zorganizowaliśmy w warszawskiej Hali Koszyki. Ze względu na popularność, a co za tym idzie wieczny tłok w tym miejscu, sesję zaczęliśmy tuż po otwarciu hali w niedzielne przedpołudnie.

Luźny ubiór i obecność synka Emilii i Grzegorza sprawiały, że atmosfera bardziej przypominała sesję narzeczeńską ze starymi znajomymi, niż sesję poślubną. Było trochę zdjęć, drugie śniadanie i kawa w popularnej naleśnikarni, trochę śmiechu i ganiana małego brzdąca.

Zastanawiam się, na ile taka forma poślubnego pleneru może się przyjąć w przyszłości. Z doświadczenia wiem, o czym uprzedzam klientów, że sesja plenerowa zwykle sprawia najwięcej problemów organizacyjnych. Wiele z moich par w trakcie podpisywania umowy jest zdecydowana na plener, po czym kilka tygodni po ślubie jest tak wiele problemów organizacyjnych, że wiele małżeństw rezygnuje. Sesja w cywilnych strojach znacznie upraszcza cały proces. Nie trzeba wielkich przygotowań, jazdy z suknią po pralniach czy wizyt u fryzjerów. Tak samo jak coraz więcej par rezygnuje ze ślubów kościelnych, tak być może w niedalekiej przyszłości sesje poślubne zaczniemy nazywać sesjami miłości młodego małżeństwa, kto wie :)  

Zastanawiam się, na ile taka forma poślubnego pleneru może się przyjąć w przyszłości.

Sesja narzeczeńska Mai i Pawła

Koniec stycznia. Sobota. Zimny, szary poranek. Na termometrze siedem kresek poniżej zera, na zegarze 6 rano. Na dworze kilka centymetrów śniegu. Zwykle w sobotę o tej godzinie śpię, ale nie gdy drugi raz tej zimy spadł śnieg. Śnieg, którego wypatrywałem każdego ranka. Śnieg, którego brak powodował, że częściej spoglądałem w prognozę pogody, niż w maila.


Sprzęt spakowałem dzień wcześniej, w razie gdyby budzik mnie pokonał i wyjście z domu do czekającej na mnie pary musiałoby być ekspresowe. Pijąc kawę zastanawiam się, czy para wzięła sobie do serca moje słowa i ubiorą się ciepło, czy po 30 minutach zdjęć będą sztywni, jak moje ręce podczas fotografowania zimą, zanim odkryłem grube rękawiczki bez palców.

Z parami, które znam zwykle jest łatwiej, zarówno ja, jak i oni mniej się stresujemy. Nie muszę myśleć całymi godzinami czy będziemy się dobrze dogadywać, czy będzie wesoło, czy może jednak atmosfera będzie sztywna. Nigdy mi się jeszcze nie zdarzyło trafić na parę, z którą bym się nie dogadywał, ale i tak zawsze przejmuję się tym co może pójść dobrze, a co źle.

Z Mają i Pawłem poznałem się pół roku temu, chociaż oni kojarzą mnie jeszcze dłużej - byli gośćmi na ślubie Agaty i Grześka w 2017 roku.

We wrześniu fotografowałem chrzest Wiktora, synka Mai i Pawła. Już wtedy Paweł wspominał o ich weselu, ale gdy usłyszałem datę 2020, wydawała mi się bardzo odległa. Minęły 4 miesiące, a do ślubu, który ma się odbyć w styczniu pozostało niecałe 12 miesięcy.

Słysząc o ślubie w styczniu, pierwsze o czym pomyślałem, to zimowa sesja. Nieważne, czy narzeczeńska czy poślubna. Zimowe sesje mają w sobie coś magicznego. Świat przykryty białym puchem wygląda zjawiskowo. Lasy w okolicach Otwocka mają w sobie coś romantycznego, wyjątkowego. Nie tylko ja kocham przyrodę pokrytą śniegiem. Wiele par, z którymi rozmawiam marzy o sesji w śnieżnejj scenerii. Ciepłe rękawiczki, koc, termos, grube skarpety wystające z butów. Tylko romantyczna sesja o wschodzie słońca może się z tym równać.

Na taką sesję Maja i Paweł nie musieli być namawiani. Śnieg spadł nagle, wszystko ustaliliśmy dzień przed sesją. Z powodu zdjęć Paweł przełożył rozmowę o pracę na inny termin.

M&P sesja narzeczenska (27 of 42) Fotograf otwock.jpg


Sesja odbyła się Celestynowie, w sercu Mazowieckiego Parku Krajobrazowego. Jak się spodziewałem przy takim mrozie i tak rano w okolicy nie było żywego ducha. Goździkowe Bagno, jedno z moich ulubionych okolicznych miejsc o tej porze roku jest zupełnie odmienione. W przeciwieństwe do lata, wokół drewnianego pomostu królują brązy, zielenie i wszechobecna biel. Cisza dźwięczy w uszach, chciałoby się tu być jak najdłużej.

Chęć spędzenia tu dłuższych chwil po 30 minutach wybija z głowy temperatura. Moja para zaczyna marznąć, bo początkowo na pomoście stoimy praktycznie ciągle w miejscu, a pod deskami jest zamarznięte bagno, które od spodu bezlitośnie mrozi i przyspiesza powstawanie każdego kolejnego zdjęcia.

Później było już tylko lepiej, zwinęliśmy kocyk, światełka i lampion, które wylądowały w samochodzie, a mojej parze zaproponowałem 10 minutową przerwę na szybki spacer, jak się później okazało z podskokami i drobną ilością szaleństw, przez co na najbliższą godzinę niemal zapomnieliśmy, że temperatura jest znacznie poniżej zera.

M&P sesja narzeczenska (41 of 42) Fotograf otwock.jpg

Ślub Emilii i Grzegorza

 

Opowieść o ślubie Emilii i Grzegorza trzeba rozpocząć od naszego pierwszego spotkania. A było ono dość zabawne, ponieważ po jednej z moich sesji umówiliśmy się w kawiarni Coffee Desk na Wilczej w Warszawie. W teorii oni się spóźniali. W teorii ja też się spóźniałem. Po kilkunastu minutach się zdzwoniliśmy i okazało się, że wszyscy byliśmy punktualnie, ale usiedliśmy w innych częściach kawiarni i tak na siebie czekaliśmy, a czas leciał, ot taka zabawna historia na dzień dobry.

Nasze drugie spotkanie miało miejsce już podczas sesji narzeczeńskiej, która odbyła się w Otwocku, w miejscu gdzie rzeka Świder wpada do Wisły. W tym miejscu Emilii i Grzegorzowi należą się gratulacje i podziękowania, ponieważ jest to pierwsza para, która nie spóźniła się na sesję ;)

W czasie suszy na wysokości Otwocka tworzy się duża plaża, a Wisła zostawia po sobie mnóstwo zdeformowanych konarów, które tworzą nieco postapokaliptyczny krajobraz.

W czasie suszy na wysokości Otwocka tworzy się duża plaża, a Wisła zostawia po sobie mnóstwo zdeformowanych konarów, które tworzą nieco postapokaliptyczny krajobraz.

Zdjęcia o zachodzie słońca nad Wisłą to jeden z moich ulubionych scenariuszy. Światło jest wtedy magiczne, ciepłe, dodaje klimatu i uroku. Z plaży w Otwocku widać centrum Warszawy, wieżowce skąpane w ciepłym, letnim słońcu kończącego się dnia.

Gdy poziom wody jest bardzo niski, po suchym piasku można przejść na widoczną na drugim planie wyspę na środku Wisły.

Gdy poziom wody jest bardzo niski, po suchym piasku można przejść na widoczną na drugim planie wyspę na środku Wisły.

Robiąc sesję zdjęciową w tamtych okolicach do dyspozycji jest bardzo zróżnicowany krajobraz, od lasu, przez dzikie, gęsto porośnięte pola aż do wielkiej plaży, która bardziej przypomina klimat nadmorski, niż centralną Polskę.

Sesja narzeczenska Fotograf slubny otwock (7 of 12).jpg
Sesja narzeczenska Fotograf slubny otwock (8 of 12).jpg

Obowiązkowym punktem każdej sesji w tamtym miejscu jest… wysypisko śmieci ;) Nieczynne, porośnięte trawami, i krzakami. Już tylko nieliczni pamiętają poprzednie wcielenie popularnej otwockiej “zwałki”.

Zdjęcie wykonane na szczycie dawnego wysypiska śmieci w Otwocku

Zdjęcie wykonane na szczycie dawnego wysypiska śmieci w Otwocku

Dwa tygodnie po sesji narzeczeńskiej Emilii i Grzegorza odbył się ich ślub. Tym razem odjechaliśmy nieco dalej, w rodzinne strony pary, do malowniczo położonego nad rzeką Liwiec Węgrowa. Nie chcę już dalej przynudzać opisem. Zapraszam do oglądania zdjęć ;) A tym, którzy dotarli do tego momentu tekstu i mieli siłę przeczytać to wszystko przeczytać mam prezent - 5% rabatu na pakiet ślubny, musicie tylko wspomnieć o tym wcześniej, nim podpiszemy umowę ;)