fotograf karczew

Nietypowa sesja ślubna w Hali Koszyki

Czy sesja ślubna zawsze musi wyglądać podobnie? Makijaż, fryzjer, suknia ślubna, garnitur, stres. Zdecydowanie nie ;) Z Emilią i Grzegorzem odeszliśmy od typowego schematu  poślubnych plenerów i z inicjatywy młodej pary zrobiliśmy luźną sesję, w której towarzyszył nam ich synek.

Dla odmiany od pleneru narzeczeńskiego na łonie natury, sesję poślubną zorganizowaliśmy w warszawskiej Hali Koszyki. Ze względu na popularność, a co za tym idzie wieczny tłok w tym miejscu, sesję zaczęliśmy tuż po otwarciu hali w niedzielne przedpołudnie.

Luźny ubiór i obecność synka Emilii i Grzegorza sprawiały, że atmosfera bardziej przypominała sesję narzeczeńską ze starymi znajomymi, niż sesję poślubną. Było trochę zdjęć, drugie śniadanie i kawa w popularnej naleśnikarni, trochę śmiechu i ganiana małego brzdąca.

Zastanawiam się, na ile taka forma poślubnego pleneru może się przyjąć w przyszłości. Z doświadczenia wiem, o czym uprzedzam klientów, że sesja plenerowa zwykle sprawia najwięcej problemów organizacyjnych. Wiele z moich par w trakcie podpisywania umowy jest zdecydowana na plener, po czym kilka tygodni po ślubie jest tak wiele problemów organizacyjnych, że wiele małżeństw rezygnuje. Sesja w cywilnych strojach znacznie upraszcza cały proces. Nie trzeba wielkich przygotowań, jazdy z suknią po pralniach czy wizyt u fryzjerów. Tak samo jak coraz więcej par rezygnuje ze ślubów kościelnych, tak być może w niedalekiej przyszłości sesje poślubne zaczniemy nazywać sesjami miłości młodego małżeństwa, kto wie :)  

Zastanawiam się, na ile taka forma poślubnego pleneru może się przyjąć w przyszłości.

Janina i Zosia - podwójny chrzest

Jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło fotografować w trakcie jednej mszy dwóch chrztów. Dwie przyjaźniące się ze sobą rodziny nie tylko zorganizowały wspólnie to wydarzenie, ale i “wymieniły się” rodzicami chrzestnymi ;) Dzień zdjęciowy zacząłem od odwiedzin w domu rodzinnym Janiny, gdzie odbywały się przygotowania dziewczynki, w których towarzyszyli jej dwaj bracia. Dawno nie widziałem tak wesołej i rozbrykanej gromadki. Chłopcy grali z tatą w piłkę i ganiali się po domu. Janina chociaż próbowała, to musi jeszcze trochę poczekać zanim pogra w piłkę z braćmi ;)

Po wesołych, ponad godzinnych przygotowaniach udaliśmy się kościoła św. Maksymiliana M. Kolbego, znajdującego się na obrzeżach Józefowa, tuż przy granicy z Warszawą gdzie czekała nas Zosia z siostrą i rodzicami.

Na przyjęcie udaliśmy się do Otwocka, do restauracji Maranello. By wykorzystać potencjał pięknego ogrodu otaczającego restaurację ogrodu, mama Janiny zabrała kolorowe parasole, by mimo deszczowej pogody zrobić fajne, rodzinne fotografie.

Ślub Emilii i Grzegorza

 

Opowieść o ślubie Emilii i Grzegorza trzeba rozpocząć od naszego pierwszego spotkania. A było ono dość zabawne, ponieważ po jednej z moich sesji umówiliśmy się w kawiarni Coffee Desk na Wilczej w Warszawie. W teorii oni się spóźniali. W teorii ja też się spóźniałem. Po kilkunastu minutach się zdzwoniliśmy i okazało się, że wszyscy byliśmy punktualnie, ale usiedliśmy w innych częściach kawiarni i tak na siebie czekaliśmy, a czas leciał, ot taka zabawna historia na dzień dobry.

Nasze drugie spotkanie miało miejsce już podczas sesji narzeczeńskiej, która odbyła się w Otwocku, w miejscu gdzie rzeka Świder wpada do Wisły. W tym miejscu Emilii i Grzegorzowi należą się gratulacje i podziękowania, ponieważ jest to pierwsza para, która nie spóźniła się na sesję ;)

W czasie suszy na wysokości Otwocka tworzy się duża plaża, a Wisła zostawia po sobie mnóstwo zdeformowanych konarów, które tworzą nieco postapokaliptyczny krajobraz.

W czasie suszy na wysokości Otwocka tworzy się duża plaża, a Wisła zostawia po sobie mnóstwo zdeformowanych konarów, które tworzą nieco postapokaliptyczny krajobraz.

Zdjęcia o zachodzie słońca nad Wisłą to jeden z moich ulubionych scenariuszy. Światło jest wtedy magiczne, ciepłe, dodaje klimatu i uroku. Z plaży w Otwocku widać centrum Warszawy, wieżowce skąpane w ciepłym, letnim słońcu kończącego się dnia.

Gdy poziom wody jest bardzo niski, po suchym piasku można przejść na widoczną na drugim planie wyspę na środku Wisły.

Gdy poziom wody jest bardzo niski, po suchym piasku można przejść na widoczną na drugim planie wyspę na środku Wisły.

Robiąc sesję zdjęciową w tamtych okolicach do dyspozycji jest bardzo zróżnicowany krajobraz, od lasu, przez dzikie, gęsto porośnięte pola aż do wielkiej plaży, która bardziej przypomina klimat nadmorski, niż centralną Polskę.

Sesja narzeczenska Fotograf slubny otwock (7 of 12).jpg
Sesja narzeczenska Fotograf slubny otwock (8 of 12).jpg

Obowiązkowym punktem każdej sesji w tamtym miejscu jest… wysypisko śmieci ;) Nieczynne, porośnięte trawami, i krzakami. Już tylko nieliczni pamiętają poprzednie wcielenie popularnej otwockiej “zwałki”.

Zdjęcie wykonane na szczycie dawnego wysypiska śmieci w Otwocku

Zdjęcie wykonane na szczycie dawnego wysypiska śmieci w Otwocku

Dwa tygodnie po sesji narzeczeńskiej Emilii i Grzegorza odbył się ich ślub. Tym razem odjechaliśmy nieco dalej, w rodzinne strony pary, do malowniczo położonego nad rzeką Liwiec Węgrowa. Nie chcę już dalej przynudzać opisem. Zapraszam do oglądania zdjęć ;) A tym, którzy dotarli do tego momentu tekstu i mieli siłę przeczytać to wszystko przeczytać mam prezent - 5% rabatu na pakiet ślubny, musicie tylko wspomnieć o tym wcześniej, nim podpiszemy umowę ;)