fotograf ślubny warszawa

Sesja ślubno-brzuszkowa Pauli i Maćka

Ślub Pauli i Maćka odbył się w listopadzie zeszłego roku. Ze względu na niesprzyjającą pogodę, bo zaraz po ślubie zaczęło się coś, co nie było ani jesienią, ani zimą, sesję postanowiliśmy przełożyć na wiosnę.

A po ślubie jak to po ślubie, młodzi zawsze mają setki spraw organizacyjnych, praca, sprawy mieszkaniowe i temat sesji umyka.

Co też częste u młodych małżeństw, dochodzi do powiększenia rodziny ;)

Wracając do sesji Pauli i Maćka, ich plener poślubny stał się jednocześnie sesją ciążową. Bardzo fajnie, że przy takiej pozytywnej rewolucji w życiu młodego małżeństwa zdecydowali się na zrobienie sesji plenerowej. Dzięki temu ich fotograficzna pamiątka jest jeszcze cenniejsza, a przecież zaczęliśmy ją tworzyć niemal rok temu, podczas sesji narzeczeńskiej i mam nadzieję, że już niebawem będę miał kolejną okazję do fotografowania tej rodziny ;)

Sesję zorganizowaliśmy w rezerwacie przyrody Pogorzelski Mszar, który leży na styku Otwocka i Pogorzeli Warszawskiej. Ten niewielki, klimatyczny fragment Mazowieckiego Parku Krajobrazowego, odbiega roślinnością od suchego i sosnowego Otwocka i okolic. Mamy tu dużo gęstej, liściastej roślinności, przyjemny mrok, strumyk, paprocie i co częste na południe od Warszawy, możemy natknąć się np. Na sarny :)

Po raz kolejny wspomnę to, co zawsze mówię podczas spotkań z młodymi parami, by zbyt wcześnie nie deklarować chęci sesji plenerowej. No chyba, że planujemy dalszy, zorganizowany wyjazd tuż po ślubie. Organizacja sesji plenerowej, nawet blisko domu zawsze stwarza mnóstwo problemów organizacyjnych, stąd też decyzje o plenerze warto odłożyć na czas po ślubie.

Sesja narzeczeńska Sylwii i Łukasza

Ponad dwa lata zbierałem się do zorganizowania konkursu na sesję narzeczeńską. Zwykle nie było czasu, a gdy już był to zastanawiałem po co ;) Słuchając pewnego podcastu fotograficznego, z ust jednego z fotografów usłyszałem, że przecież fotograf też musi trenować. A kiedy trenować, skoro ciągle robimy zdjęcia dla kogoś i nie zawsze jest możliwość zrobienia eksperymentów czy to z innymi obiektywami, ustawieniami aparatu, kadrami czy nawet z obróbką.

Pierwszy (i mam nadzieję, że nie ostatni) konkurs postanowiłem zorganizować na walentynki. To fajny czas, w którym osoby zakochane się “uaktywniają”. Jedną z dwóch par, które wygrały u mnie godzinną sesję byli Sylwia i Łukasz.

Co u mnie jest już praktycznie tradycją sesję zorganizowaliśmy o zachodzie słońca nad Wisłą na wysokości Otwocka ;) Miejsce, w którym rzeka Świder wpada do Wisły jest bardzo malownicze. To spora mieszanka krajobrazu, który wita nas mrocznym lasem, z którego przez trawiaste pola docieramy na dużą plażę z widokiem na warszawskie wieżowce.

Moja zwycięska para nie zawiodła mnie i spędziliśmy naprawdę fajny czas, a zdjęcia będą niewątpliwie wspaniałą pamiątką dla narzeczonych.

Chrzest Gabrysi

Drugie dziecko w rodzinie to zawsze podwójna radość. Podwójny hałas, podwójne zamieszanie, podwójny płacz i podwójna zabawa ;) Bohaterem tego dnia była urocza Gabrysia. Kolejne dziecko, które miałem okazję fotografować i które nie płakało w trakcie zdjęć oraz chrztu. Co więcej, gdy tylko się od niej oddalałem, Gabrysia nie spuszczała ze mnie wzroku.

Jak to bywa wśród rodzeństwa, z całej sytuacji i skupienia wokół Gabrieli nie do końca zadowolony był Dawid, jej starszy braciszek, który za wszelką cenę chciał zwrócić na siebie uwagę, co nie było takie łatwe. Synek Anety i Romana próbował wszystkiego by cała rodzina zwracała uwagę nie tylko na jego młodszą siostrzyczkę, ale i na niego. Gdy nie pomógł płacz i strój strażaka - zaczęło się przekupywanie wszystkich Tic-Tac’ami (mnie też próbował przekupić ;))


Zdjęcia w takiej atmosferze to dla mnie niesamowita przyjemność. Praca z otwartymi i pogodnymi ludźmi jakimi są rodzice oraz cała rodzina Gabrysi to chyba najlepsze, co może spotkać fotografa.

Synek Anety i Romana próbował wszystkiego by cała rodzina zwracała uwagę nie tylko na jego młodszą siostrzyczkę, ale i na niego.


Ten chrzest był wyjątkowy pod jeszcze jednym względem. Pierwszy raz w życiu spotkałem się z sytuacją, gdy w trakcie mszy świętej odbywało się aż 7 chrztów. Podobno w kościele pw. św. Józefa Opiekuna Pracy w Józefosławiu koło Piaseczna to sytuacja normalna. Zdarza się, że chrzczonych jest jednocześnie czternaścioro dzieci. Była to dla mnie sytuacja niespotykana i mimo wielkich obaw o duże zamieszanie w trakcie mszy, wszystko poszło gładko.


Już od dawna przekonuję każdego, że sesja w domu powinna być nieodłączną częścią reportażu z Chrztu świętego. To wyjątkowa i bezcenna pamiątka rodzinna oraz czas, w którym w jednym miejscu spotyka się cała rodzina. A w życiu każdej rodziny zawsze jest problem z fotografiami, na których jednocześnie jest cała rodzina.


Nietypowa sesja ślubna w Hali Koszyki

Czy sesja ślubna zawsze musi wyglądać podobnie? Makijaż, fryzjer, suknia ślubna, garnitur, stres. Zdecydowanie nie ;) Z Emilią i Grzegorzem odeszliśmy od typowego schematu  poślubnych plenerów i z inicjatywy młodej pary zrobiliśmy luźną sesję, w której towarzyszył nam ich synek.

Dla odmiany od pleneru narzeczeńskiego na łonie natury, sesję poślubną zorganizowaliśmy w warszawskiej Hali Koszyki. Ze względu na popularność, a co za tym idzie wieczny tłok w tym miejscu, sesję zaczęliśmy tuż po otwarciu hali w niedzielne przedpołudnie.

Luźny ubiór i obecność synka Emilii i Grzegorza sprawiały, że atmosfera bardziej przypominała sesję narzeczeńską ze starymi znajomymi, niż sesję poślubną. Było trochę zdjęć, drugie śniadanie i kawa w popularnej naleśnikarni, trochę śmiechu i ganiana małego brzdąca.

Zastanawiam się, na ile taka forma poślubnego pleneru może się przyjąć w przyszłości. Z doświadczenia wiem, o czym uprzedzam klientów, że sesja plenerowa zwykle sprawia najwięcej problemów organizacyjnych. Wiele z moich par w trakcie podpisywania umowy jest zdecydowana na plener, po czym kilka tygodni po ślubie jest tak wiele problemów organizacyjnych, że wiele małżeństw rezygnuje. Sesja w cywilnych strojach znacznie upraszcza cały proces. Nie trzeba wielkich przygotowań, jazdy z suknią po pralniach czy wizyt u fryzjerów. Tak samo jak coraz więcej par rezygnuje ze ślubów kościelnych, tak być może w niedalekiej przyszłości sesje poślubne zaczniemy nazywać sesjami miłości młodego małżeństwa, kto wie :)  

Zastanawiam się, na ile taka forma poślubnego pleneru może się przyjąć w przyszłości.

Janina i Zosia - podwójny chrzest

Jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło fotografować w trakcie jednej mszy dwóch chrztów. Dwie przyjaźniące się ze sobą rodziny nie tylko zorganizowały wspólnie to wydarzenie, ale i “wymieniły się” rodzicami chrzestnymi ;) Dzień zdjęciowy zacząłem od odwiedzin w domu rodzinnym Janiny, gdzie odbywały się przygotowania dziewczynki, w których towarzyszyli jej dwaj bracia. Dawno nie widziałem tak wesołej i rozbrykanej gromadki. Chłopcy grali z tatą w piłkę i ganiali się po domu. Janina chociaż próbowała, to musi jeszcze trochę poczekać zanim pogra w piłkę z braćmi ;)

Po wesołych, ponad godzinnych przygotowaniach udaliśmy się kościoła św. Maksymiliana M. Kolbego, znajdującego się na obrzeżach Józefowa, tuż przy granicy z Warszawą gdzie czekała nas Zosia z siostrą i rodzicami.

Na przyjęcie udaliśmy się do Otwocka, do restauracji Maranello. By wykorzystać potencjał pięknego ogrodu otaczającego restaurację ogrodu, mama Janiny zabrała kolorowe parasole, by mimo deszczowej pogody zrobić fajne, rodzinne fotografie.

Ślub Emilii i Grzegorza

 

Opowieść o ślubie Emilii i Grzegorza trzeba rozpocząć od naszego pierwszego spotkania. A było ono dość zabawne, ponieważ po jednej z moich sesji umówiliśmy się w kawiarni Coffee Desk na Wilczej w Warszawie. W teorii oni się spóźniali. W teorii ja też się spóźniałem. Po kilkunastu minutach się zdzwoniliśmy i okazało się, że wszyscy byliśmy punktualnie, ale usiedliśmy w innych częściach kawiarni i tak na siebie czekaliśmy, a czas leciał, ot taka zabawna historia na dzień dobry.

Nasze drugie spotkanie miało miejsce już podczas sesji narzeczeńskiej, która odbyła się w Otwocku, w miejscu gdzie rzeka Świder wpada do Wisły. W tym miejscu Emilii i Grzegorzowi należą się gratulacje i podziękowania, ponieważ jest to pierwsza para, która nie spóźniła się na sesję ;)

W czasie suszy na wysokości Otwocka tworzy się duża plaża, a Wisła zostawia po sobie mnóstwo zdeformowanych konarów, które tworzą nieco postapokaliptyczny krajobraz.

W czasie suszy na wysokości Otwocka tworzy się duża plaża, a Wisła zostawia po sobie mnóstwo zdeformowanych konarów, które tworzą nieco postapokaliptyczny krajobraz.

Zdjęcia o zachodzie słońca nad Wisłą to jeden z moich ulubionych scenariuszy. Światło jest wtedy magiczne, ciepłe, dodaje klimatu i uroku. Z plaży w Otwocku widać centrum Warszawy, wieżowce skąpane w ciepłym, letnim słońcu kończącego się dnia.

Gdy poziom wody jest bardzo niski, po suchym piasku można przejść na widoczną na drugim planie wyspę na środku Wisły.

Gdy poziom wody jest bardzo niski, po suchym piasku można przejść na widoczną na drugim planie wyspę na środku Wisły.

Robiąc sesję zdjęciową w tamtych okolicach do dyspozycji jest bardzo zróżnicowany krajobraz, od lasu, przez dzikie, gęsto porośnięte pola aż do wielkiej plaży, która bardziej przypomina klimat nadmorski, niż centralną Polskę.

Sesja narzeczenska Fotograf slubny otwock (7 of 12).jpg
Sesja narzeczenska Fotograf slubny otwock (8 of 12).jpg

Obowiązkowym punktem każdej sesji w tamtym miejscu jest… wysypisko śmieci ;) Nieczynne, porośnięte trawami, i krzakami. Już tylko nieliczni pamiętają poprzednie wcielenie popularnej otwockiej “zwałki”.

Zdjęcie wykonane na szczycie dawnego wysypiska śmieci w Otwocku

Zdjęcie wykonane na szczycie dawnego wysypiska śmieci w Otwocku

Dwa tygodnie po sesji narzeczeńskiej Emilii i Grzegorza odbył się ich ślub. Tym razem odjechaliśmy nieco dalej, w rodzinne strony pary, do malowniczo położonego nad rzeką Liwiec Węgrowa. Nie chcę już dalej przynudzać opisem. Zapraszam do oglądania zdjęć ;) A tym, którzy dotarli do tego momentu tekstu i mieli siłę przeczytać to wszystko przeczytać mam prezent - 5% rabatu na pakiet ślubny, musicie tylko wspomnieć o tym wcześniej, nim podpiszemy umowę ;)