chrzest otwock

Chrzest Gabrysi

Drugie dziecko w rodzinie to zawsze podwójna radość. Podwójny hałas, podwójne zamieszanie, podwójny płacz i podwójna zabawa ;) Bohaterem tego dnia była urocza Gabrysia. Kolejne dziecko, które miałem okazję fotografować i które nie płakało w trakcie zdjęć oraz chrztu. Co więcej, gdy tylko się od niej oddalałem, Gabrysia nie spuszczała ze mnie wzroku.

Jak to bywa wśród rodzeństwa, z całej sytuacji i skupienia wokół Gabrieli nie do końca zadowolony był Dawid, jej starszy braciszek, który za wszelką cenę chciał zwrócić na siebie uwagę, co nie było takie łatwe. Synek Anety i Romana próbował wszystkiego by cała rodzina zwracała uwagę nie tylko na jego młodszą siostrzyczkę, ale i na niego. Gdy nie pomógł płacz i strój strażaka - zaczęło się przekupywanie wszystkich Tic-Tac’ami (mnie też próbował przekupić ;))


Zdjęcia w takiej atmosferze to dla mnie niesamowita przyjemność. Praca z otwartymi i pogodnymi ludźmi jakimi są rodzice oraz cała rodzina Gabrysi to chyba najlepsze, co może spotkać fotografa.

Synek Anety i Romana próbował wszystkiego by cała rodzina zwracała uwagę nie tylko na jego młodszą siostrzyczkę, ale i na niego.


Ten chrzest był wyjątkowy pod jeszcze jednym względem. Pierwszy raz w życiu spotkałem się z sytuacją, gdy w trakcie mszy świętej odbywało się aż 7 chrztów. Podobno w kościele pw. św. Józefa Opiekuna Pracy w Józefosławiu koło Piaseczna to sytuacja normalna. Zdarza się, że chrzczonych jest jednocześnie czternaścioro dzieci. Była to dla mnie sytuacja niespotykana i mimo wielkich obaw o duże zamieszanie w trakcie mszy, wszystko poszło gładko.


Już od dawna przekonuję każdego, że sesja w domu powinna być nieodłączną częścią reportażu z Chrztu świętego. To wyjątkowa i bezcenna pamiątka rodzinna oraz czas, w którym w jednym miejscu spotyka się cała rodzina. A w życiu każdej rodziny zawsze jest problem z fotografiami, na których jednocześnie jest cała rodzina.


Janina i Zosia - podwójny chrzest

Jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło fotografować w trakcie jednej mszy dwóch chrztów. Dwie przyjaźniące się ze sobą rodziny nie tylko zorganizowały wspólnie to wydarzenie, ale i “wymieniły się” rodzicami chrzestnymi ;) Dzień zdjęciowy zacząłem od odwiedzin w domu rodzinnym Janiny, gdzie odbywały się przygotowania dziewczynki, w których towarzyszyli jej dwaj bracia. Dawno nie widziałem tak wesołej i rozbrykanej gromadki. Chłopcy grali z tatą w piłkę i ganiali się po domu. Janina chociaż próbowała, to musi jeszcze trochę poczekać zanim pogra w piłkę z braćmi ;)

Po wesołych, ponad godzinnych przygotowaniach udaliśmy się kościoła św. Maksymiliana M. Kolbego, znajdującego się na obrzeżach Józefowa, tuż przy granicy z Warszawą gdzie czekała nas Zosia z siostrą i rodzicami.

Na przyjęcie udaliśmy się do Otwocka, do restauracji Maranello. By wykorzystać potencjał pięknego ogrodu otaczającego restaurację ogrodu, mama Janiny zabrała kolorowe parasole, by mimo deszczowej pogody zrobić fajne, rodzinne fotografie.