Jeśli opowiadam jakieś anegdoty o weselach, to często wspominam Agatę i Grześka. W końcu rzadko się zdarza, że zarówno Pan Młody jak i Panna Młoda mają bliźniaków:).

To był bardzo upalny lipcowy dzień. Przygotowania Grześka odbywały się w Otwocku, Agaty w Pruszkowie - podobnie jak ślub. Na wesele za to wracaliśmy do Otwocka. Większe odległości przy stresującym i napiętym dla fotografa dniu ślubu to zawsze (a przynajmniej dla mnie) powód do zachowania wyjątkowego skupienia. W trakcie drogi stać się mogą przecież różne rzeczy. Samochód to tylko samochód, a na innych uczestników ruchu wpływu nie mamy. I delikatnie jakbym wykrakał ;) W trakcie drogi zepsuła mi się klimatyzacja. Na szczęście resztki chłodnego powietrza leciały niemal do samej sali weselnej. Upał mnie nie pokonał.

Nieco wcześniej, gdy dotarłem do domu Panny Młodej lekko znieruchomiałem, ponieważ zrozumiałem, że Grzesiek nie żartował mówiąc, że Agata też ma siostrę bliźniaczkę;)

Grześka pasją są Mercedesy. Darzy te samochody miłością i wielkim sentymentem. Gdy był małym dzieckiem jego tata miał słynną “Beczkę”, a jak zobaczycie na zdjęciach, właśnie takim samochodem Grzesiek i Agata pojechali do ślubu. Kilka dni później gdy jechaliśmy Grześka samochodem (oczywiście Mercedesem) na plener ślubny do Maciejowic pomyślałem, że fajnie by było, gdyby na zdjęciu pojawiło się to auto. W drodze oboje opowiadali mi, że ten samochód to ich oczko w głowie, a Grzesiek pasją zaraził Agatę. Mam nadzieję, że za kilka lat te zdjęcia będą będą wzbudzały wielkie emocje.

Fotograficzna historia Grześka i Agaty nie kończy się na plenerze ślubnym. Kilka miesięcy po ślubie towarzyszyłem młodemu małżeństwu podczas chrztu świętego ich córeczki - Marysi. Niebawem też mamy spotkać się ponownie, tym razem do ślubu przygotowuje się siostra bliźniaczka Agaty - Ania. W ten oto sposób stałem się fotografem rodzinnym ;)